Jedno nieprzerwane ujęcie: od źrenicy, przez wnętrze falowodu, do świata, który dostaje warstwę.
To nie ekran. To szkło, w którym obraz podróżuje do oka.
Notatka przy kubku. Kalendarz przy drzwiach. Treść mieszka w miejscach, nie na szkle.
Strzałka leży na jezdni. Napisy trzymają się rozmowy. Nic nie zasłania — wszystko dopowiada.
54 gramy, w których mieści się ta cała podróż.
AURA One nie prosi o uwagę. Nawigacja leży na chodniku, nie na mapie. Napisy zostają pod twarzą rozmówcy. Instrukcja trzyma się urządzenia, które właśnie naprawiasz. To nie jest ekran, na który patrzysz — to warstwa, w której żyjesz.
Treść zostaje w przestrzeni, gdy się odwracasz. Świat jest układem odniesienia — nie wyświetlacz.
Dioda mówi, kiedy sensory pracują. Warstwa gaśnie, gdy jej nie potrzebujesz. Zero blasku na zewnątrz.
Render foveowany oszczędza moc na to, na co patrzysz. Bateria liczy dzień, nie demo.